poniedziałek, 28 maja 2012

Spytaj Artura czyli biblioteki Aperture


Igi pytał się mnie już jakiś czas temu o synchronizację bibliotek w Aperture. Co jak co, ale o tym programie to lubię opowiadać :)
Zacznę od początku. Zdjęcia w Aperture można przechowywać albo w bibliotece programu, albo w aktualnym układzie katalogów. 




Dla zdecydowanej większości nowych użytkowników programu, pozostawienie zdjęć w ich dotychczasowych lokalizacjach wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Ja też oczywiście właśnie tak na początku zrobiłem. Myśl, że mógłbym wrzucić swoje bezcenne fotografie do jakiejś tajemniczej biblioteki, wydawała się zbyt szalona. Nie miałem jeszcze zaufania do Aperture i byłem przyzwyczajony by mieć dostęp do zdjęć z poziomu systemu. 
Wrzuciłem więc wszystkie zdjęcia do Aperture, ale fizycznie zostawiłem w katalogach gdzie były do tej pory. Aperture po pierwszym uruchomieniu zawsze tworzy swoją bibliotekę gdzie są wszystkie możliwe informacje o zdjęciu, ustawienia, miniaturki, podglądy (jpgi o rozmiarach, które sami ustalamy).


Na początku wszystko działało całkiem dobrze. Potem jednak coraz pojawiało się coraz więcej problemów. Zdjęcia znikały mi w Aperture i zostawały same podglądy. Oczywiście nie było to winą złego działania programu, a tylko i wyłącznie moją... 
Takie strzałki zobaczymy gdy zdjęcie przechowywane będzie poza biblioteką Aperture

czwartek, 24 maja 2012

Złośliwe chmury

Dzisiaj kolejna nowość, no prawie nowość, bo zdjęcie robiłem w listopadzie. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale na początku listopada było aż tak ciepło by jeździć kabrioletem.
To kolejne zdjęcie z serii Co Kobiety Robią za kierownicą ( a nie powinny ). Nie raz widziałem jak przebierają się w trakcie jazdy...

Polowałem na takie światło dosyć długo. Cały problem polega by słońce było bardzo nisko. Wtedy jednak zwykle coś je zasłania, budynki, drzewa itd. Ale najgorszym zagrożeniem są chmury. W zasadzie można powiedzieć, że chmury są wyjątkowo złośliwe. Cały dzień mamy piękne słońce i bezchmurne niebo, planujemy więc wieczorną sesję, ściągamy wszystkich ludzi i porsche, przygotowujemy się i gdy tylko słońce jest już dostatecznie nisko by zacząć zdjęcia, wtedy jak z pod ziemi pojawiają się chmury.... Dosłownie z pod ziemi, bo jeszcze chwilę temu ich nie było.
Wiele razy przeżyłem taką sytuację i tym razem też było dokładnie tak samo. Na szczęście dla nas chmury były wyjątkowo rachityczne i zamiast całkowicie zasłonić słońce, tylko rozproszyły światło.

Byłem mocno zły na całą sytuację, bo oczyma wyobraźni cały czas widziałem ostre światło, zachodzącego słońca. Tymczasem miałem światło dużo bardziej miękkie. Gdy już na spokojnie przyjrzałem się temu na drugi dzień, stwierdziłem, że w sumie podoba mi się ten efekt :)



środa, 23 maja 2012

Modern Line czyli zdjęcia na bruku

Pracowałem i pracowałem cały luty i marzec, a teraz mogę wszystko pokazać. No właściwie nie wszystko bo całość tego projektu to 90 zdjęć :) Ograniczę się więc do zaledwie 35 fotografii.
Firma Bruk, z która pracuję od dawna zdecydowała się wejść na rynek z zupełnie nowym produktem skierowanym do innego niż dotychczas odbiorcy. Musieliśmy więc zrobić coś zupełnie innego niż do tej pory. Długo trwały rozmowy na temat znalezienia odpowiedniego sposobu pokazania szarych, minimalistycznych kostek i to inaczej niż konkurencja :)


niedziela, 20 maja 2012

Po polsku nie rozumiesz?

Kilka dni temu znalazłem w Katowicach tabliczkę zakazującą wprowadzania psów na trawnik. Tego typu tabliczek mamy wszędzie setki i tysiące. Nie ma w tym nic niezwykłego. Całkowicie też popieram takie zakazy, bo wielu właścicieli psów nie sprząta po swoich zwierzakach i niestety nie widzi w ogóle takiej potrzeby.
Ta tabliczka jest jednak zupełnie inna. Administratorzy lub właściciele obiektu wykazali się bowiem sporą kreatywnością, która bardzo mnie rozbawiła. Zresztą przeczytajcie sami :



Jak sądzicie kto może wykazać się takim poczuciem humoru ? Jestem  ciekawy czy zgadniecie? Niestety nie przewiduję nagród. Ale gdyby znalazł się jakiś sponsor to od razu mogę wymyślić wiele konkursów z nagrodami:)

piątek, 18 maja 2012

Nie fotografuję za darmo? Czasem tak

Od dawna obserwuję inicjatywę Nie fotografuję za darmo na FB. Generalnie podoba mi się, że fotografowie wreszcie zaczęli dbać zbiorowo o swoje interesy. Sam w tym roku dostałem trzy propozycje, bym zrobił coś za darmo i oczywiście nie zgodziłem się. Za wykorzystanie pracy fotografa i innych osób pracujących przy sesji trzeba płacić i koniec.

Ale są jednak sytuacje, gdy można pracować za darmo i nie ma w tym nic złego. Czasem wręcz nie ma innego wyjścia.
Pominę tu tak oczywiste sytuacje, jak zrobienie czegoś za darmo na cele charytatywne. Często jednak na forum NFZD pojawiają się oburzone głosy fotografów piętnujących ludzi, którzy proponują zrobienie darmowej sesji w zamian za wykorzystanie jej w swoim portfolio.

Z jednej strony mają trochę racji, bo ktoś odbiera im pracę i proponuje zrobienie tego samego za darmo. Najczęściej chyba ta sytuacja pojawia się w fotografii ślubnej. Oto pojawia się młody gość, który ma prostą lustrzankę, jeden czy dwa obiektywy, może nawet lampę i postanawia zrobić karierę fotografa. No cóż, mamy wolny rynek, nie musimy należeć do związku, ani cechu, nie musimy mieć skończonej żadnej szkoły fotograficznej, wystarczy chcieć. I to jest dobra sytuacja. Pamiętam, jak moja mama, prowadząc w czasach słusznie minionych pracownię krawiecką, musiała opłacać jakieś składki w cechu i zatwierdzać u nich każdy urlop czy zmianę godzin pracy. Dzisiaj brzmi to jak absurd.
Dlatego cieszę się, że każdy może zostać fotografem i być moim konkurentem.

Wracając do tematu, oburzeni zapominają o jednej ważnej rzeczy. Ślub bierze się raz w życiu (no...ewentualnie kilka razy :)) i powierzanie sfotografowania tego wydarzenia osobie, która przyznaje się do tego, że nie ma doświadczenia, wymaga dużo odwagi. Albo dużej dziury w budżecie weselnym. Śmiem twierdzić, że ktoś, kto decyduje się na takie darmowe zdjęcia i tak nie zamówiłby sesji u dobrego (czytaj wystawiającego solidny rachunek) fotografa. Na takie zdjęcia zdecyduje się tylko ktoś, kto jako alternatywę ma wujka Zdzicha z jego kompaktem.

Każdy z nas kiedyś zaczynał i znał ten wieczny paradoks: Nie dostaję zleceń, bo nie mam doświadczenia - Nie mam doświadczenia, bo nie dostaję zleceń.
Niestety najpierw trzeba narobić się solidnie, zrobić te minimum kilkanaście sesji, by w ogóle móc żądać pieniędzy za swoje zdjęcia. Oczywiście pod jednym wielkim warunkiem, że umiemy te doświadczenia wykorzystać i każda kolejna sesja czegoś nas nauczyła.

Zawsze będzie też tak, że to samo zlecenie  różni fotografowie będą bardzo różnie wyceniać. Na forum NFZD wielu ludzi walczy z zaniżaniem cen do poziomu, który jest kompletnie nieopłacalny.  Wiele osób przypomina, że ktoś, kto wycenia swoją pracę za pół darmo, nie bierze pod uwagę amortyzacji sprzętu, potrzeby inwestowania we własną promocję itd.
Fotografowie, którzy oferują zdjęcia bardzo, bardzo tanio, nie są i nigdy nie byli moją konkurencją. Nie są też konkurencją innych fotografów, którzy poważnie podchodzą do swojego zawodu. Nie wierzycie?
To zastanówmy się nad tym.

Kto oferuje zdjęcia w nieopłacalnie niskich cenach? Ktoś, kto nie potrafi sprzedać swojej pracy za rozsądne pieniądze. A dlaczego? Bo nie potrafi zrobić zdjęć na dobrym poziomie. To proste.
Czy taki ktoś ma szansę stać się moją konkurencją? Tak, jeśli będzie pracował nad własnym rozwojem, inwestował w sprzęt, robił dużo zdjęć itd. Ale to wymaga czasu i pieniędzy. Nie będzie więc mógł sobie pozwolić na utrzymanie dumpingowych cen..... I koło się zamyka.
Oczywiście powiecie: ale taki gość przychodzi i zabiera mi robotę, bo nie mogę zaoferować tak niskiej ceny, jak on. No dobrze, ale to oznacza, że mówimy o zleceniu, gdzie dla klienta ważna jest wyłącznie cena lub gdy klient nie ma zielonego pojęcia, co chce dostać.
Z takim klientem i tak nie mamy szansy zarobić. Parę razy próbowałem podchodzić do tanich zleceń, gdzie cena była najważniejszym kryterium. I za każdym razem efekt był taki sam. Niby coś tam zarobiłem kosztem sporego nakładu pracy, ale były to zlecenia całkowicie nierozwojowe, które nie wniosły ani nic do mojego doświadczenia, ani te zdjęcia nie przydały się do portfolio.

I tak dochodzimy do fotografowania za darmo, które się opłaca. Mówię tu o robieniu zdjęć do swojego portfolio. Za każdym razem po zrobieniu super taniej sesji dochodziłem do wniosku, że znacznie więcej by mi dało, gdybym w tym czasie zrobił jedno dobre zdjęcie, którym mogę się pochwalić.
Tu znowu odzywa się wspomniany paradoks w trochę innym brzmieniu: Muszę mieć dobre portfolio, by dostawać zlecenia - Muszę mieć zlecenia, by stać mnie było na zrobienie dobrego portfolio.
Niby zdjęcia do portfolio możemy zrobić bezkosztowo. Nie ma dzisiaj większego problemu, by namówić modelkę, wizażystkę fryzjera itd do darmowej pracy przy sesji, z której każdy osiąga korzyść w postaci gotowego zdjęcia do swego portfolio. Ale przez ten czas nie możemy pracować komercyjnie, musimy wydać pieniądze na dojazdy, catering, akcesoria do sesji itd. Może nie będą to ogromne koszta, ale całkiem za darmo też to nie będzie.

Tak czy inaczej, innej drogi nie ma. Żeby sprzedać zdjęcie, trzeba pokazać jakieś zdjęcie :)

niedziela, 13 maja 2012

Ile trwa dwugodzinna sesja, ale tak naprawdę

Każdy, kto fotografuje, spotkał się już na pewno z sytuacją, gdy klient dzwoni i mówi: To będą takie szybkie zdjęcia, zajmą panu góra dwie godziny. Oczywiście w ten sposób chce wymóc na fotografie niską cenę za sesję.
Każdy, kto dał się na to nabrać i dał klientowi niską cenę bo rzeczywiście sądził, że to będą tylko dwie godziny, potem żałował...

No to teraz po kolei policzmy, ile rzeczywiście trzeba poświęcić czasu na takie zlecenie. Powiedzmy, że chodzi o zrobienie trzech zdjęć pracownikom w jakimś biurze. Może wyda się to Wam na początku śmieszne, ale będę liczył każdą czynność i każdą minutę :

1. Pierwsza rozmowa z klientem  
Ustalamy cenę, dowiadujemy się, co jest do zrobienia, ustalamy szczegóły. Zwykle są to nie jedna, ale dwie lub trzy rozmowy, bo klient musi z kimś dalej potwierdzać terminy.

Czas - 15 minut

2. Organizacja sesji 
Musimy podzwonić do wizażystki, fryzjera, stylistki, asystenta, w zależności od tego, ile osób potrzebujemy do realizacji sesji. Zwykle każdy najpierw musi sprawdzić, czy ma wolny termin i oddzwania potem lub wysyła maila. Musimy też z nimi ustalić stawki, za jakie będą pracować.

Czas - 20 minut

3. Przygotowanie sprzętu i pakowanie się
W zależności ile będziemy potrzebować sprzętu na sesję, może to zająć mniej lub więcej czasu. Załóżmy, że bierzemy standardowy zestaw 3 lamp, które na co dzień stają w studio. Trzeba więc wszystko poskładać i skompletować, zastanowić się, jakie potrzebujemy softboksy, czasze itd. Trzeba naładować baterie w aparacie, sprawdzić, czy mamy wolne miejsce na kartach pamięci.

Czas - minimum 30 minut

4. Dojazd na sesję 
Nawet jeśli jedziemy do klienta w tym samym mieście to i tak zajmie to trochę czasu. Już samo zapakowanie sprzętu do samochodu przecież trwa. A jeszcze czasem trzeba nadłożyć drogi, by zabrać np. wizażystkę.

Czas - minimum 30 minut

5. Sesja. 
Wreszcie robimy coś konkretnego. Niech będzie, że nie wyskoczyło nic nieplanowanego, ekipa pracowała szybko i sprawnie i rzeczywiście zmieściliśmy się w planowanym czasie :)

Czas - 2 godziny

6. Powrót z sesji
Zwykle wracamy na większym luzie, bo już nie śpieszymy się, więc jedziemy wolniej. Na dodatek zawsze ktoś z ekipy prosi, czy nie możemy go gdzieś podrzucić. A my mamy dobre serce przecież :)

Czas - 40 minut

7. Rozpakowanie sprzętu
Nieważne, czy robimy to natychmiast po sesji, czy za dwa dni, gdy musimy użyć sprzętu w studio. Tak czy inaczej, trzeba rozłożyć softy, czasem coś umyć, poodkładać na miejsce itd.

Czas - 20 minut

8. Zgranie materiału i archiwizacja
Ja dbam, by mieć zawsze co najmniej dwie kopie materiału na wszelki wypadek. Trzeba więc zgrać materiał na komputer, potem zrobić kopię i wszystko opisać.

Czas - 20 minut

9. Wybór zdjęć do obróbki
Dzisiaj bardzo rzadko przywożę z sesji 50 klatek. Najczęściej jest to 200 - 300 ujęć nawet z bardzo szybkiej sesji. Muszę wszystko przejrzeć, sprawdzić ostrość, wybrać najlepsze klatki i wstępnie ustawić kolory. Następnie wysyłamy ten materiał do klienta mailem albo wrzucamy go na serwer.

Czas - 40 minut

10. Właściwa obróbka zdjęć
Możemy zrobić ją sami, wtedy będzie to trwało jeszcze dłużej, ale przyjmijmy, że tak, jak ja, zlecamy to grafikowi. Znowu mamy rozmowę na temat, jak mają wyglądać zdjęcia po obróbce, wysyłamy pliki RAW, sprawdzamy potem gotowe zdjęcia, czasem każemy wprowadzić jakieś poprawki. Potem gotowy materiał znowu archiwizujemy i wysyłamy do klienta. Mówimy więc tu wyłącznie o czynnościach dodatkowych poza samą obróbką. Zakładam też, że jest to stosunkowo prosty materiał, gdzie nie trzeba spędzać dużo czasu nad wymyśleniem właściwej obróbki.

Czas - 1 godzina

11. Wielki finał czyli wystawiamy fakturę
Niby chwila, ale nie taka krótka, jak się może wydawać. Ja do faktury załączam zawsze wydruk ze zdjęciami, które sprzedaję, aby nie było wątpliwości, za co wystawiona jest faktura. Większość klientów honoruje już wysłanie faktury mailem, ale czasami trzeba wysłać ją pocztą lub co gorzej zawieźć osobiście do klienta. Ponieważ mieliśmy zatrudnione do tego inne osoby, musimy uzyskać od nich faktury lub, co się zdarza najczęściej i co zajmuje najwięcej czasu, umowy o dzieło. Na koniec, gdy już wreszcie dostaniemy zapłatę, musimy jeszcze zrobić przelewy tym osobom.

Czas - minimum 1 godzina




Podsumujmy więc ile trwa dwugodzinna sesja  -  7 godzin i 35 minut !!!


Możecie powiedzieć, że w niektórych pozycjach przesadziłem i w rzeczywistości da się to zrobić szybciej. Ale nawet jeśli tak założymy to i tak nie uda się zejść poniżej 6 godzin!
Tak naprawdę chodziło mi tylko, by uzmysłowić Wam, jak dużo czasu poświęcamy na czynności, o których nawet nie myślimy w momencie kalkulowania sobie, za ile opłaca się zrobić nam dwugodzinna sesję....


UAKTUALNIENIE

Komentarze tutaj i w innych miejscach sprawiły, że chcę jeszcze parę rzeczy dopowiedzieć.

Oczywiście, że zaniżam wszystkie szacunki, nie biorę pod uwagę problemów, które mogą się pojawić nieoczekiwanie i zakładam, że wszystkie ustalenia z ekipą i klientem będą przebiegać gładko i szybko.
Nie biorę też pod uwagę czasu na obróbkę, jak już pisałem, a tylko czas potrzebny na omówienie jej z grafikiem.
Pomijam też kwestię wszystkich kosztów, bo nie to jest tematem moich rozważań. Wiadomo, że za pracę wszystkich dodatkowych osób musi zapłacić klient.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Zliczając czas, nie biorę pod uwagę, że nie da się tego wszystkiego zrobić jednym ciągiem w jednym dniu. Cały ten proces trzeba rozbić na kilka dni, a to sprawia, że odrywamy się od innych rzeczy, by zrobić coś związanego z tą sesją. A to tak naprawdę powoduje, że zużywamy jeszcze więcej czasu...



czwartek, 10 maja 2012

Żaba czyli laba

Nie wiem ja Wy, ale ja ciągle nie mogę się przełączyć na tryb normalnej pracy i ciągle jestem jedną nogą na długim weekendzie :) No, ale to przecież nie moja wina! Czy słońce nie świeci za mocno? Czy niebo nie jest ciągle weekendowo niebieskie? Nawet ptaki śpiewają mi ciągle za oknem, jakby były wakacje!
No i jak tu pracować w takich warunkach? To przecież jakiś spisek przyrody przeciwko naszemu normalnemu funkcjonowaniu w pracy! Przez to całe słońce, niebo i ptaszki nasz przychód krajowy brutto będzie teraz niższy, a już mój to na pewno :)

Żaba odkryta niedawno w mojej okolicy
Ale, żeby nie było. że nic nie robię... Udało mi się już zrobić: listę rzeczy do zrobienia, powiedzieć Gosi, jakie zdjęcia ma teraz obrabiać, kawę, pomyśleć do kogo muszę dzisiaj zadzwonić, posiedzieć na słońcu i odpisać na jeden służbowy mail. To chyba aż tak źle nie jest? No i udało mi się znowu odroczyć trochę ten moment gdy już nie będę miał innego wyjścia i będę musiał zabrać się za pracę - napisałem tego posta :)